Sprostowanie Mauqa Kłamcońskiego
Ok. Dawno nie pisałem.
To znaczy w sumie pisałem - mam kilka wersji roboczych artykułów - w tym niezwiązanych z uniwersum ani nawet formatem commantary - które może uzupełnię i wrzucę. Dlaczego tego nie zrobiłę? Otóż, byłę bardzo, bardzo zajenty...
ŁOOOO KURDE, AWIENC, A TSO TY TÓTEJ ROBISZ
A tak tematycznie. I tak na serio - raz że praca, dwa dużo spraw prywatnych a trzy, że nie chciało mi się bo uniwersum jusz siem kończy.
Ale stało siem coś, co przyciongneło ciongnikiem do laptopa dzisiejszej nocy. Opowię wam historię.
Wjeżdżom sobie rowełem na podwułko z zamówieniem w plecoku. Parkujem sobie rower - naturalnie w wyznaczonym miejscu w głębi podwórka, aby nikomu nie przeszkadzać. Idem, dostarczam, grzecznie się żegnam i wracam po rower, po drodze sprawdzajonc skrzynkę mailową - i prawię wyskakuję z butów z radości gdy widzę to:![]()
Już wiedziałem, zanim otworzyłem ten post, że mój i tak w miarę spoko dzień teraz stanie się najzajebistrzym dniem (to znaczy miałem małe problemy z telefonem w przedostatniej godzinie pracy, ale tak to zajebisty dzień).
A gdy przeczytałę posta - to wiedziałę że gdy skończę wszystkie pozostałe sprawy tego dnia to siadam do kompa i piszę :]
Otóż, w owym poście Mareczek publicznie przeprasza Dominika Bosa za wielokrotne złamanie prawa względem niego... nie, dobra, oczywiście że jaja sobie robię - to by było o wieeele zbyt piękne.
W rzeczywistości Mareczek opublikował "sprostowanie"
I od razu zaznaczę, iż jedyna zgodna z prawdą informacja w owym sprostowaniu to fakt, iż Marek Kotoński nie ma żadnych informacji ani dowodów jakoby Dominik Bos był agentem zagranicznych służb - ale gdy czytam, że Marek Kotoński rzekomo nie miał intencji aby przekonywać o tym iż Dominik jest agentem... to po prostu śmieję się z zażenowaniem.
Tak, Maruś. Wcaaaale nie było Twojom intencjom aby ludzie myśleli że DB jest agentem :]
A śmieję się jeszcze głośniej gdy widzę czego tu nie ma - a mianowicie sprostowania i przeprosin w sprawie wszystkich innych świństw popełnionych przeciwko Dominikowi jak i jego byłej dziewczynie, YouTuberce Sohayo.
Temat tych świństw był już jednak wielokrotnie omawiany więc nie ma sensu znów tego przytaczać.
Zainteresowanych sprawą zapraszam na kanał Dominika Bosa - jeśli znajdę czas, to wrzucę w to pole playlistę ze wszystkimi materiałami z jego kanału dot. tej sprawy a także dwóch pozostałych z "młodego trio", tj Mateusza Spysińskiego i Karela Goldbouma.
A tych co nie boją się wulgarniejszego i dosadniejszego języka zapraszam na Blog Włosimierza Fejmuchowskiego i na wpisy dotyczące zarówno pomówień wobec Awięca jak i samego Włosimierza.
Są to:
Wpis dotyczący pretensji Mareczka po ściągnięciu jego kanału na Vimeo po niesławnym filmie o Awięcu
Wpis dotyczący prawdopodobnych multikont Marka/Jego klakierów obrażających Sohayo
Pomówienia Marka Kotońskiego jakoby Włosimierz był niesławnym "Bekaczem z MZK"
Jeden z wielu artykułów w których Włosimierz ripostuje pomówienia ze strony MK o p3d0feelie
Od razu zaznaczam, że mimo iż lubię bezkompromisowy, cięty język Włosego w stosunku do MK tak rozumiem też, iż wiele osób może czuć zażenowanie twórczością Włosego. Sam mam w niektórych miejscach problemy z ową twórczością, ale pomimo tych mankamentów z częścią merytoryczną zgadzam się jak najbardziej.
Ponadto, zapraszam na omówienie przez Mamę Kozy tematu "jądrobusów"... nawet po prostu nie chcę mi się tego komentować...
Była piosenka "chaos kontrolowany"... czas aby nagrali "cnota sygnalizowana"...
No właśnie, a dlaczego Mareczek jedynie sprostował że Dominik Bos nie jest żadnym agentem?
Otóż wynikało to z zawartej między nimi ugody
I zapytacie zapewne, Krzysztofie - a co Ty sądzisz o owej ugodzie?
Otóż tak, posłużę się tutaj dwoma komentarzami - i tak chciałem na nie odpisywać a mieszczą się one w temacie owego artykułu:
Pozdro, Panie Kotku. Miauuuu <3
I tak - z jednej strony Awięc może nie powinien odpuszczać, bo Mareczek zrobił więcej niż objęła treść ugody.
Z drugiej - Awięc jakby nie patrzeć prosił, aby treści zostały sprostowane - i zostały. Doskonale jest dla mnie zrozumiane, że Awięc nie chce się bawić w sądy i woli zakończyć wszystko nawet z najmniejszym możliwym zyskiem - byle, by mieć już spokój. Sam Awięc powiedział, że nie walczy o żadne środki dla siebie. I niby szkoda, że WOŚP nie dostanie 25 000, ale jakby tak pomyśleć - skąd Mareczek miałby te pieniądze wziąć? Szczególnie, iż wciąż toczy się sprawa w prokuraturze przeciwko niemu i kto wie - może będzie musiał płacić jeszcze komuś innemu? W końcu nie wykluczamy jeszcze 50 000 dla Włosimierza. :)

Witom, Wisónós
No - ja też w sumie jestem nieco rozczarowany. Ale czy zaskoczony... Dla mnie od początku było jasne, że jeśli Mareczek pokaże absolutne minimum pokory to Dominik się nad nim zlituje.
Widzicie - w materiałach Dominika dało się zauważyć współczucie dla Mareczka. Dominik ogólnie nawet jeśli potraktował kogoś nieco ostrzej - Orły, Światowa Dyszka, BrzozaTV - to jednak widać, że jest z natury dobry chłopak, i wątpię by zależało mu na dokopaniu Marusiowi - nawet po tym, co tamten odwalił wobec niego. Z drugiej strony jednak - Mareczek robił świństwa nie tylko Dominikowi a taka pobłażliwość wobec kogoś kto nie ma oporów przed pomawianiem i szkalowaniem sprawia, iż tacy jak Kotoński czują się bezkarni i eskalują swoje działania.
Pytanie tylko brzmi - na ile Mareczek jeszcze się odważy? Ma coraz mniej energii, sprawa z Awięcem to był pożar który ledwo zgasił, odszkodowania od ludzi, którzy sprowokowani przez niego przestali przebierać w słowach wyniosły w porywach pareset złotych. Jak długo Mareczek może nie widzieć ile traci na rozprawach produkujących nieproporcjonalnie więcej kosztów do zysków?
-
Tak więc podsumowując - dla Dominika jak dla mnie jest to zdecydowany Happy End na który osobiście czekałem i z którego się cieszę. Nie wierzę absolutnie że Mareczek po ugodzie i z problemami które ma obecnie ośmieli się ponownie go maglować.
Niestety, minimalne konsekwencje jakie poniósł Kotoński w tej sprawie niepotrzebnie odciągają nieunikniony koniec. Gdyby zapadło 25 000 zł odszkodowania, to Mareczek musiałby spłacić je na własną rękę - nie wiem, czy nawet Pani Elwira byłaby w stanie wyciągnąć go z takich opresji.
A tak Mareczek nie potrafiący żyć bez cwaniackiego prowokowania ludzi i liczenia na łatwe pieniądze z odszkodowań w końcu dorobi się takich kłopotów prawnych że już się nie wykaraska - jeśli już teraz nie jest za późno i prokuratura na noc gdy to piszę nie ma przygotowanych materiałów zapewniających Mareczkowi konieczność spłacania swoich ofiar, a być może i odsiadkę. Zaraz po nim prawdopodobnie konsekwencje ponieśliby Mosze Red, który niejednokrotnie podrzegał go do popełniania czynów zabronionych i utwierdzał go w jego zgubnym stanowisku i Cyprian alias Analconda, który groził oponentom Kotońskiego i który nachodził m.in. Odlotowego w jego własnym domu.
Tak czy inaczej, na dziś to koniec mojego pisania bo jutro robota.
Zainteresowanych zachęcam do przeczytania krótkiego wpisu Włosimierza odnośnie całej sprawy
Jeśli znajdą się też tutaj osoby z poza Karnistrowa - tutaj wpis. Polecam poczytać komentarze, gdyż jest tego znacznie więcej niż to co dzisiaj przytoczyłem.
Pozdro :)
Komentarze
Szacun. Mi się nawet nie chciało jakoś specjalnie sprawy szerzej komentować, bo.... co tu komentować?
Awięc się zlitował, choć nie powinien, jeśli brać pod uwagę interes społeczny.
Ale nie kazdy musi być herosem co zamiast własnego spokoju wybierze dojechanie elementu szkodliwego społecznie. Nie każdy ma obowiązek np widząc kradziez sklepową i uciekającego z ukradzioną ze sklepu paczką magulonu w pysku złodzieja, i goniącego za nim ochroniarza - podłożyć mu (złodziejowi, nie ochroniarzowi xD ) nóżkę, lub zagrodzić mu drogę tak by złodziej się odbił od bebzona i poleciał w objęcia ochroniarza. Takie coś jakkolwiek byłoby czynem zasługującym na propsy - tak też nikt nie ma takiego obowiązku, szczególnie jak w grę wchodzi magulon który może się rozlać i wszystko uświnić.
No i żałosne że MK z konta "mosze red" robi jeszcze jakieś chamskie pierdolamento.