Śmiszne nawionzania :)
Pan Windibank zerwał się na równe nogi i chwycił melonik.
– Nie mogę marnować czasu na takie fantazjowanie – powiedział – jeżeli jest pan w stanie złapać tego człowieka, niech go pan łapie i proszę dać mi znać, jak już pan to uczyni.
– Z pewnością – powiedział Holmes, wstając i przekręcając klucz w drzwiach. – Informuję więc pana, że go złapałem.
– Co? Gdzie? – wrzasnął Windibank, cały pobielały na twarzy, rozglądając się dokoła siebie jak szczur w potrzasku.
– Och, to nic nie da, naprawdę nic nie da! – powiedział uprzejmie Holmes. Nie uda się panu z tego wykaraskać, panie Windibank, jest to zbyt oczywiste. Kiedy powiedział pan, że nigdy nie rozwiążę tej prostej kwestii, był to fatalny błąd. Niech pan siada i porozmawiajmy o tym!
Nasz gość padł na fotel z trupiobladą twarzą i spotniałym czołem.
– To nie kwalifikuje się do sądu – zamruczał.
– Obawiam się, że nie, ale między nami, Windibank, ta sztuczka była niezmiernie okrutnym, egoistycznym i pozbawionym serca zachowaniem. Nigdy nie miałem do czynienia z czymś takim! A teraz powtórzmy przebieg wydarzeń, a pan zaprzeczy w miejscu, gdzie się pomylę.
Mężczyzna siedział, przycupnąwszy w fotelu z głową na piersiach, sprawiając wrażenie całkowicie pobitego. Holmes położył stopy na krawędzi kominka. Siedział odchylony w fotelu, z rękoma w kieszeniach i zaczął mówić raczej do siebie niż do nas.
– Mężczyzna poślubił kobietę o wiele starszą od siebie dla pieniędzy – powiedział – i korzystał też z pieniędzy jej córki, wiedząc, że będzie to trwało tak długo, jak długo będzie z nimi mieszkała. Była to znaczna kwota dla ludzi ich pozycji i jej strata stanowiłaby istotną różnicę. Warto było wysilić się, aby utrzymać ten stan. Córka była dobrej, pogodnej natury, cechowała ją uczuciowość i serdeczność, tak więc było jasne, że ze swoim osobistym urokiem i dochodem nie pozostanie długo panną. Jednakże jej zamążpójście oznaczałoby utratę stu funtów rocznie, więc co robi ojczym, aby temu zapobiec? Decyduje się zatrzymać ją w domu i zabrania jej przebywać w towarzystwie osób w zbliżonym do niej wieku. Lecz wkrótce przekonuje się, że to nie będzie trwać wiecznie. Panna staje się niespokojna, nalega, broniąc swoich praw, wreszcie oznajmia, że jest zdecydowana udać się na pewien bal. I cóż robi jej sprytny ojczym? Wpada na pomysł, który wypływa z przebiegłości, a nie z serca. Za pomocą swojej żony przebiera się, ukrywa swój bystry wzrok za przyciemnionym szkłem okularów, maskuje twarz wąsami i krzaczastymi bokobrodami, ukrywa swój wyrazisty głos, posługując się szeptem. Korzysta z dodatkowego zabezpieczenia w postaci krótkowzroczności dziewczyny i pojawia się jako pan Hosmer Angel i trzyma z daleka innych wielbicieli, sam się do niej zalecając.
– Na początku to miał być tylko żart – zajęczał nasz gość. – Nigdy nie przypuszczaliśmy, że da się tak łatwo nabrać.
– Możliwe. Jednakże młoda dama dała się nabrać i będąc przekonaną, że ojczym jest we Francji, nawet przez moment nie podejrzewała, że może być ofiarą oszustwa. Zabiegi o jej przychylność ze strony tego dżentelmena pochlebiały jej, a efekt został jeszcze wzmożony przez matkę, która głośno wyrażała podziw dla młodego człowieka. Następnie pan Angel zaczął składać jej wizyty, gdyż oczywiste było, że znajomość winna być jak najbardziej zaawansowana, aby uzyskano skutek. Spotykali się, zaręczyli, a wszystko to miało na celu niedopuszczenie do zainteresowania się dziewczyny kimś innym. Ale oszustwo nie mogło być kontynuowane po wsze czasy. Te rzekome podróże do Francji były sprawą trudną. Wystąpiła konieczność zakończenia całej sprawy w taki dramatyczny sposób, który pozostawi w umyśle dziewczyny nieprzemijające wrażenie i uniemożliwi zaakceptowanie jej jakiegokolwiek innego narzeczonego w przyszłości. Stąd te przysięgi wierności składane na Biblię i stąd także sugestie jakiegoś nieprzewidzianego wydarzenia na krótko przed planowanym ślubem. James Windibank chciał, aby panna Sutherland była tak związana z Hosmerem Angelem i tak niepewna jego losu, żeby co najmniej przez 10 następnych lat nie była skłonna spojrzeć na innego mężczyznę. Doprowadził ją do bram kościoła, a wtedy – ponieważ nie mógł sprawy kontynuować – znikł, stosując starą sztuczkę z wejściem do dorożki z jednej strony i wyjściem z drugiej. Myślę, że taki był łańcuch wydarzeń, panie Windibank!
Nasz gość w jakiś sposób odzyskał pewność siebie, słuchając opowiadania Holmesa i teraz wstał z fotela z szyderstwem na twarzy.
– Może jest to prawda, a może nie – powiedział – ale jeżeli tak błyskotliwie odkrył pan prawdę, to jest pan niewątpliwie dosyć inteligentny, żeby wiedzieć, że to pan w tej chwili łamie prawo, nie ja. Nie zrobiłem niczego, co by naruszało prawo, ale zamknąwszy te drzwi na klucz, naraził pan się na oskarżenie o napaść i przymuszenie.
– Jak sam pan mówi, prawo nie może go dosięgnąć – powiedział Holmes, otwierając drzwi na oścież – jednakże zasługuje pan na surową karę. Na Jowisza, gdyby ta dama miała brata lub przyjaciela, winien on wybiczować pana! – kontynuował, czerwieniąc się na widok szyderstwa na twarzy naszego rozmówcy. – Nie stanowi to elementu moich obowiązków wobec klientki, ale mam tutaj w pobliżu szpicrutę i myślę, że sam wymierzę sprawiedliwość. Zrobił dwa kroki w jej kierunku, ale zanim zdołał ją pochwycić, posłyszeliśmy stukanie obcasów na schodach i trzaśnięcie ciężkich drzwi holu, a przez okno zobaczyliśmy pana Jamesa Windibanka szybko biegnącego ulicą.
– Co za zimny drań! – podsumował Holmes, śmiejąc się i rzucając ponownie na fotel. – Ten człowiek będzie przechodził od podłości do podłości, aż zrobi coś naprawdę złego i skończy w więzieniu. Aczkolwiek przyznam, że sprawa ta pod wieloma względami jest interesująca.
-Fragment Sprawy Tożsamości
Jak widzimy - śliski typ, co dla pinionszkuf poślubił wdufke i ktury prubowau skżywdzić pasierbitse aby mietś jej pinionszki. Wspomniany śliski typek podau siem za lowelasa aby jego pasierbica przes lata nie mogła wyjść za nikogo. I śliski typ jest cwany tylko do momentu asz ktoś ma mó faktycznie spóścić fpjertol.
Kojaży Bam siem to sczymź?
– Ufam, że się nie spóźniliśmy – powiedział. – Myślę, panno Hunter, że lepiej, żebyśmy dostali się do środka bez pani. A teraz, Watsonie, wykorzystamy nasze barki i spróbujemy wyważyć drzwi!
Były to stare, spróchniałe drzwi, które natychmiast ustąpiły pod naszymi połączonymi siłami. Razem wpadliśmy do pokoju. Był pusty, nie było w nim żadnych mebli z wyjątkiem niewielkiego łóżka, małego stolika i koszyka bielizny. Świetlik u góry był otwarty, a więzień znikł.
– Popełniono tu jakieś draństwo – powiedział Holmes. – Ten pięknotek domyślił się intencji panny Hunter i wywiózł swoją ofiarę.
– Ale jak?
– Przez świetlik. Zaraz zobaczymy, jak zdołał to zrobić. Wdrapał się na dach – wykrzyknął. – O tak! Widzę czubek długiej, lekkiej drabiny opartej na rynnie! Wyprowadził ją tędy.
– To niemożliwe – powiedziała panna Hunter. – Nie było tu drabiny, kiedy Rucastlowie wyjechali.
– Wrócił i to zrobił. Mówię pani, że jest inteligentny i niebezpieczny. Wcale nie zdziwię się, jeżeli to jego kroki słyszę teraz na schodach. Myślę, Watsonie, że powinieneś przygotować swój pistolet.
Ledwo to powiedział, a przy drzwiach pokoju pojawił się jakiś mężczyzna, bardzo otyły i przysadzisty z ciężką laską w ręce. Na jego widok panna Hunter krzyknęła i skurczona oparła się o ścianę, ale Sherlock Holmes podskoczył do przodu, aby stawić mu czoła.
– Ty draniu! – powiedział. – Gdzie twoja córka?
Mężczyzna rozejrzał się dokoła, a następnie spojrzał na otwarty świetlik. – To ja mam prawo was o to zapytać – wrzasnął. – Wy złodzieje! Szpiedzy i złodzieje! Złapałem was, prawda? Jesteście w mojej mocy i teraz was obsłużę. – Odwrócił się i zbiegł hałaśliwie ze schodów.
– Pobiegł po psa! – krzyknęła panna Hunter.
– Mam rewolwer – powiedziałem.
– Lepiej zamknij drzwi frontowe – krzyknął Holmes i wszyscy razem popędziliśmy w dół. Ledwo dotarliśmy do holu, kiedy usłyszeliśmy wycie psa, a następnie krzyk strachu i napełniający przerażeniem inny dźwięk. Starszy mężczyzna z czerwoną twarzą i roztrzęsionymi kończynami wyszedł, zataczając się, bocznymi drzwiami.
– Mój Boże! – krzyknął. – Ktoś spuścił psa. Nie jadł od dwóch dni. Szybko, póki nie jest za późno.
Holmes i ja wybiegliśmy na dwór, a za nami biegł Toller. Tam zobaczyliśmy olbrzymiego wygłodzonego potwora z czarnym pyskiem szarpiącego za gardło Rucastla, który wił się i krzyczał, leżąc na ziemi. Podbiegłszy, strzeliłem psu w głowę. Upadł z odsłoniętymi białymi zębami nadal w zagłębieniu fałd na szyi swego pana. Z wielkim trudem rozdzieliliśmy ich i zanieśliśmy Rucastla żywego, ale bardzo poranionego do domu. Położyliśmy go na sofie i wysławszy wytrzeźwiałego Tollera z wiadomością do żony, robiłem wszystko, co było w mojej mocy, aby załagodzić jego ból. Wszyscy byliśmy zebrani wokół niego, kiedy drzwi otwarły się, a wysoka wymizerowana kobieta weszła do pokoju.
– Pani Toller! – wykrzyknęła panna Hunter.
– Tak, panienko, pan Rucastle wypuścił mnie po powrocie, zanim poszedł do was. Och, panienko, jaka szkoda, że nie powiedziała mi pani, co planuje. Powiedziałabym wówczas, że daremne są pani trudy!
– Jasne jest, że pani Toller wie więcej o tej sprawie niż ktokolwiek inny.
– Tak, sir, wiem. I jestem gotowa wszystko panu opowiedzieć.
– W takim razie, proszę, siądźmy i wysłuchajmy pani opowiadania, gdyż przyznam, że brakuje kilku punktów, które nie są jeszcze wyjaśnione.
– Wkrótce wszystko państwu objaśnię – powiedziała. – I zrobiłabym to dużo wcześniej, gdybym mogła wydostać się z piwnicy. Jeżeli sprawa trafi do sądu, proszę pamiętać, że ja byłam waszą sojuszniczką, a także sojuszniczką panny Alicji.
Panna Alicja nigdy nie była szczęśliwa w tym domu, od czasu gdy jej ojciec ponownie się ożenił. Była obrażana i nie miała nic do powiedzenia w żadnej sprawie. Jednakże sytuacja była jeszcze do zniesienia aż do chwili, gdy spotkała pana Fowlera w domu swoich przyjaciół. O ile jestem zorientowana, panna Alicja ma uprawnienia na podstawie testamentu, ale jest tak cicha i nieśmiała, że nie powiedziała ani słowa na temat majątku, lecz pozostawiła wszystko w rękach pana Rucastle. Ojciec wiedział, że nie będzie nic od niego żądać, ale kiedy pojawił się kandydat na męża, który mógł zażądać wszystkiego, co prawo jej przeznaczyło, wówczas uznał, że trzeba temu zapobiec. Żądał, żeby podpisała dokument, na podstawie którego on miałby prawo nadal wykorzystywać jej pieniądze, niezależnie czy będzie mężatką, czy panną. Kiedy odmówiła, zadręczał ją, aż dostała gorączki i przez sześć tygodni była na granicy między życiem a śmiercią. Potem wreszcie poczuła się lepiej, lecz wyglądała jak własny cień, z obciętymi pięknymi włosami. To jednakże nie zmieniło uczuć młodego człowieka, który był jej wierny w sposób godzien podziwu.
– Och – powiedział Holmes – myślę, że to, co łaskawie nam pani powiedziała, jest doskonałym objaśnieniem całej kwestii i że całą resztę będę mógł wydedukować. Jak zakładam, pan Rucastle zastosował wówczas system więzienny?
– Tak, proszę pana.
– I sprowadził pannę Hunter z Londynu, aby pozbyć się nieprzyjemnego, namolnego pana Fowlera?
– Tak, zgadza się, sir.
– Ale pan Fowler, będąc człowiekiem wytrzymałym – jak przystało dobremu marynarzowi – zablokował dom i zdołał przekonać panią za pomocą argumentów, być może z metalicznym dźwiękiem lub innych, że w pani interesie jest udzielenie mu pomocy.
– Pan Fowler to uprzejmy i szczodry dżentelmen – powiedziała pani Toller.
– I w ten sposób zarządził pełną dostępność alkoholu dla pani męża i przygotowanie drabiny, kiedy pan tego dworu wyjedzie.
– Zgadza się, właśnie tak się to wydarzyło.
– Oczywiście jesteśmy winni pani przeprosiny, pani Toller – powiedział Holmes – gdyż wyjaśniła pani kwestie, które stanowiły dla mnie tajemnicę. A oto nadchodzi miejscowy chirurg i pani Rucastle, więc myślę, Watsonie, że lepiej, żebyśmy odwieźli pannę Hunter z powrotem do Winchester, gdyż wydaje się, że nasza pozycja tutaj jest raczej dwuznaczna.
W ten sposób została rozwiązana tajemnica ponurego Dworu Miedziane Buki. Pan Rucastle przeżył, ale kompletnie się załamał, a przy życiu utrzymywała go jedynie wielka troskliwość pełnej poświęcenia małżonki. Nadal mieszkają ze swoimi starymi służącymi, którzy prawdopodobnie wiedzą tyle o przeszłości pana Rucastle, że z trudem przyszłoby mu z nimi się rozstać. Pan Fowler i panna Rucastle w dzień po ucieczce zawarli na mocy specjalnego pozwolenia ślub w Southampton i teraz są na placówce rządowej na wyspie Mauritius. Co do panny Violet Hunter, mój drogi Holmes, ku memu rozczarowaniu, nie wykazał żadnego dalszego zainteresowania jej osobą, kiedy przestała być centrum jednego z jego przypadków, i teraz jest dyrektorką prywatnej szkoły w Walsall, gdzie, o ile wiem, spotkała się z wielkim uznaniem.
– Fragment Dworu Miedziane Buki
Pan Pienknotek (trocheu jak Pan Śliczny) jezd ulany :) Ponadto manipulowau najpierf córkom potem jej sobofturkOM aby mietś jej pinionszki. A kiedy pewien Detektyf otkrył tso ten otjebau to Pienknotek zaczOŁ kszyczetś, rze som hejkerami i niszczOM i odwracał ogon Kotem tylko rze Psem (tropioncym xD) tso siem źlie dla niego skoNczyło :)
Hmmm 🤔 No nie wiem skim te dwa gŻbiety mi siem kojarzom xD
A, zapomniałbym - Kupa Wiatłibank ma mauego
Pan Pienknotek zresztom tesz
Komentarze