Ostatnio robię sobię rełocz "Pojebanego Mira Niebieskiego Młodego Antropomorficznego Koteła" i w sumie... Tak dużo kojarzy siem tam z Małqiem. Winc trochę sobie z tego dzisiaj porzartuje.
I tak wogóle opowiem o tym serialu, bo jest spoko. Lubie od czasu do czasu puścić sobie takom gupiom kreskufke z Kartun Netłork, ktura ot czasu do czasu ma poważniejsze wontki. :) Jak ktoś hce zobaczyć, to jest na HBO
hbogo.pl/kids/seriale/niesamowity-swiat-gumballa/
A, i poniewosz rełocz trwa pewnie bende tu dopisywał, bo nje hce mi siem tworzyć kilku artykułuf
Ghuby Riczard śmieje siem z ghubego Gambola. Skojażenia? XD
Taq. Bo Gahbol pożyczył swe ciało duchowi, sztoby duh móg jeźć bo byu smutny, że nie mug jeść. I dopiero jego madka Nikol mu powiedziała, чтобы zaczoł bytś trochem bardziej asertywny i przestał dawać się ładowatś guwnem.
I potem Gahbol powiedział Carrie, że może se wziońć ciało jego starego. Kahma fraca :P
Tylko trochem szkoda Nikol, bo nie była zadowolona s tego, że jej monż robi rozpierdol w domu :(
Nje byua tesz zadowolna, kjedy odwiedziła jom babqa stajennych :)
Taq, Babqa Jojo wyhowała stajennyh i uczyła madkę Mauqa. :]
Otusz Riczard miau wypadek, bo był taq niepszystosovany, że prubujonc najpierw naprawić televizor (żucajonc weń bateriami) potem wdrapujonc siem na dah i próbujonc naprawić antenę (żucajonc w niom bateriami) spad, a na jego łep spadua dahófka i antena :(
Winc pszyjehaua babtsia Dżodżo (ciekave ktura to, może Joseph nie byu jedyny, który spłodził cuś na boku フフフ)
Babcia ジョジョ powiedziała Nicole, że pomoże jej z rodzinom. Nikol była szczęśliwa z tego powodu...
No, i weszuo besstresowe wyhowanje level pińcsyt.
To, jaq siem skończyła wyprawa po mleqo to nje bende spojlerowau, no ale... Widzicie analOgie?
A właśnje... anal... :)
Taq... Czubrianeq Wel AnalnyWunsz Wel Forcel (forever/celibat) tesz siem odnalazł :)
Gambolowi siem śniło, żem Darwin całował jego kraszę, no i mu siem ujebało, że łoni na siebie lecom.
Ale, uczciwie czeba przyznać, że Penny przynajmniej koteła kochała... A Czubrianeq zadbau o to, aby nje kohała go żadna :}
Trochem to smutne :(... W sensie, chopak wcale nje wyglonda źle...
Gdyby nje miau najebane w gufce... to by sem znalaz dziefczyne i nje musiau by pakać, rze eee czady, że eee femoidy. I nje robiłby kiepskiego prowo odnośnie wszystkiego. No ale, co kto lubi :).
Nom, ale wracajonc do Nikol. Matkom to jest spoko, choć ma problemy ze złościom i... no...
Taq. Nikol wprowadziła "trochę" za dużo rywalizacji do rodzinki, przez co im trochem odbiło. I wyjątkowo to Gumball, mimo bycia na 3 miejscu pod względem inteligencji w całej rodzinie zrozumiał, że Nikol za bardzo odleciała, a cała rodzina zaczęła ze sobą bezsensownie walczyć.
Nom, ale Nikol jest w gruncie rzeczy kochającą, choć czasem psychotyczną Mamą. Nom, i przynajmniej nie chowa swoich dzieci bezstresowo wmawiajonc im, że cały świat jest zły i jak tylko wyjdą to złamiom sobie palec i umrom. :)
Riczard też koha swoje dzjetsi, choć szkoda, że przy tym zdaża mu siem pakować je na mine...
Spoiler - tak, on faktycznie zjadł im pracę. Heh, ktoś się spodziewał czegoś innego? A dlaczego? Tutaj zostawię was z odcinkiem, bo też jest niezły.
Ok. Dawno nie pisałem. To znaczy w sumie pisałem - mam kilka wersji roboczych artykułów - w tym niezwiązanych z uniwersum ani nawet formatem commantary - które może uzupełnię i wrzucę. Dlaczego tego nie zrobiłę? Otóż, byłę bardzo, bardzo zajenty... ŁOOOO KURDE, AWIENC, A TSO TY TÓTEJ ROBISZ A tak tematycznie. I tak na serio - raz że praca, dwa dużo spraw prywatnych a trzy, że nie chciało mi się bo uniwersum jusz siem kończy. Ale stało siem coś, co przyciongneło ciongnikiem do laptopa dzisiejszej nocy. Opowię wam historię. Wjeżdżom sobie rowełem na podwułko z zamówieniem w plecoku. Parkujem sobie rower - naturalnie w wyznaczonym miejscu w głębi podwórka, aby nikomu nie przeszkadzać. Idem, dostarczam, grzecznie się żegnam i wracam po rower, po drodze sprawdzajonc skrzynkę mailową - i prawię wyskakuję z butów z radości gdy widzę to: Już wiedziałem, zanim otworzyłem ten post, że mój i tak w miarę spoko dzień teraz stanie się najzajebistrzym dniem (to znaczy miałem małe problemy z tele...
Pan Windibank zerwał się na równe nogi i chwycił melonik. – Nie mogę marnować czasu na takie fantazjowanie – powiedział – jeżeli jest pan w stanie złapać tego człowieka, niech go pan łapie i proszę dać mi znać, jak już pan to uczyni. – Z pewnością – powiedział Holmes, wstając i przekręcając klucz w drzwiach. – Informuję więc pana, że go złapałem. – Co? Gdzie? – wrzasnął Windibank, cały pobielały na twarzy, rozglądając się dokoła siebie jak szczur w potrzasku. – Och, to nic nie da, naprawdę nic nie da! – powiedział uprzejmie Holmes. Nie uda się panu z tego wykaraskać, panie Windibank, jest to zbyt oczywiste. Kiedy powiedział pan, że nigdy nie rozwiążę tej prostej kwestii, był to fatalny błąd. Niech pan siada i porozmawiajmy o tym! Nasz gość padł na fotel z trupiobladą twarzą i spotniałym czołem. – To nie kwalifikuje się do sądu – zamruczał. – Obawiam się, że nie, ale między nami, Windibank, ta sztuczka była niezmiernie okrutnym, egoistycznym i pozbawionym serca zachowaniem. Nigdy n...
Komentarze